Zakochany Włoch

Walentynki się w Polsce przyjęły. Potrzebujemy czegoś, co rozgrzeje ponure, lutowe dni. Miasto Kazimierz Dolny na ten romantyczny okres przygotowało zabawę „Kazimierz Dolny miasteczko miłości”. A my, mamy dla Państwa opowieść niezwykle romantyczną. A czy prawdziwą? Jak najbardziej, choć było to tak dawno, że pamiętają o tym tylko mury naszych zamków. Przeniesie nas ona do czasów największej świetności Kazimierza.


Opowieść romantyczna

Było to roku pańskiego 1565. Do miasta królewskiego Kazimierza, w noc burzliwą i deszczową wjechało dwóch zakapturzonych wędrowców. Błyskawice rozświetlały co i raz granatowe niebo. W ich świetle młodszy z jeźdźców, przystojny florentczyk, przyglądał się zamczysku i wzgórzom górującym nad miastem. Miastem trochę drewnianym, trochę już murowanym. Santi Gucci, murator królewski, przewodnika swego ku schronieniu pogonił. Zmierzał z Lublina, gdzie z orszakiem Zygmunta Augusta przybył, do Janowca, gdzie nową pracę miał przysposobioną na zamku możnych Firlejów z Dąbrowicy.


Jak co niedzielę Santi Gucci do kościoła się udał. Wzrok jego wprawiony prześliznął się po okopconych ścianach i zniszczonym częściowo przez pożar dachu kazimierskiej Fary. A zaraz potem dojrzał dziewczę wielkiej urody. Oczy jej lazurowe jak florenckie niebo przyciągały co i raz wzrok muratora. Spod beretu pszeniczno-złote loki się wysuwały.

-Kim jest to dziewczę? – zapytał swego towarzysza, sługę Firlejów.

– To panna Katarzyna Górska, córka możnych kupców, co i w Kazimierzu i w Janowcu składy mają. Obok niej brat, Łukasz, co z Firlejami współpracę zacieśnia.


Od pamiętnej niedzieli, kiedy Santi Gucci Katarzynę Górską zoczył, zamyśliwał jakby tu pannę poznać. I zdarzyła się sposobność. Firlejowie swych mieszczan w ratuszu janowieckim ugościć postanowili, przed zgromadzeniem sądu ucztę wydając. Patrycjuszowskie rody i Janowca, i Kazimierza doczekać zaproszeń się nie mogły. I tak w sobotę przewodnią zebrały się najznamienitsze okoliczne rody kupieckie. A i z Lublina zjechali. A sam Jan Kochanowski na uczcie się pojawił. To właśnie wtedy Santi Gucci pięknej Katarzynie mógł być przedstawiony.


Gorące pocałunki i bijące serca spotkaniom młodych towarzyszyły. A rozmowy i głębokie przemyślenia obojga do miłości prawdziwej doprowadziły. I tak Katarzyna Górska, panna z naszych stron, żoną muratora królewskiego została. Pani Gucci swego męża obdarzyła dwoma córkami: Anną i Martą. Dobrze się rodzinie żyło i dostatnio. Czas swój między Pińczów a Kraków rodzina dzieliła. Z rzadka do Janowca i Kazimierza zajeżdżając.


Co po Santim Guccim zostało…

Santi Gucci Fiorentino pracował dla Zygmunta Augusta, Stefana Batorego i Anny Jagiellonki. Pracował przy zamach królewskich w Wilnie, Rydze, Grodnie, Łobzowie, Niepołomicach i Sandomierzu. Zamkach prywatnych w Książu Wielkim, Janowcu, Baranowie i Pińczowie. Jest autorem nagrobków Stefana Batorego, Zygmunta Augusta i Anny Jagiellonki na Wawelu. Wyrzeźbił maszkarony w attyce sukiennic krakowskich i rzeźby attyki kamienicy Bonerów w Krakowie.

Wiele i innych dzieł wielkopomnych po sobie Santi Gucci zostawił. Niezliczone ilości rzeźbiarzy w swym warsztacie w Pińczowie wykształcił i wielu twórców renesansu i manieryzmu się na nim wzorowało.

A co pozostawił po sobie florencki murator na naszym terenie? Pałac Andrzeja Firleja na zamku Janowiec, nie przetrwał. Przetrwał fragment portalu z maszkaronem i herbami właścicieli. Maszkaron jest bardzo charakterystyczny dla twórczości Santi Gucci’ego. Doskonale zachował się nagrobek Andrzeja Firleja i jego żony, Barbary ze Szreńskich. Można go zobaczyć w janowieckim kościele parafialnym. To jeden z najładniejszych renesansowych nagrobków w Polsce. Chrzcielnica w janowieckim kościele to także dzieło Santi Gucci’ego lub jego warsztatu.

A w Kazimierzu? Wchodząc do Fary bocznym wejściem po prawej stronie mamy chrzcielnicę. Miejscowy przekaz mówi, że królewski murator wyrzeźbił chrzcielnicę do Fary w podzięce za piękną, mądrą i gospodarną żonę znad Wisły.

Czytaj także:
Legenda o Kazimierzu Wielkim i pięknej Esterce>>>

Witaj
Zapisz się na nasz newsletter

Będziesz otrzymywać informacje o ciekawych wydarzeniach

Nie wysyłamy spamu, nie przekazujemy nikomu adresów email.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *