Co się stało we młynie

Dwie jednostki bojowe kazimierskiej OSP pojawiły się w niedzielę koło starego młyna na tzw. Zielonym parkingu koło Gminnego Zespołu Szkół. Z budynku wydobywał się ciężki gryzący dym? Pożar?

Stary młyn nad Grodarzem dawno już zapomniał o czasach swojej świetności. Wystawiony w drugiej połowie XIX w. na miejscu starszego o dwa wieki swojego poprzednika stoi pusty, nieużytkowany, zamknięty na głucho. W niedzielę stał się jednak na nowo centrum zainteresowania. Wydobywający się z budynku gęsty dym wskazywał, że we wnętrzu najpewniej doszło do pożaru. Jak to możliwe?

To pytania do straży pożarnej, której dwa zastępy zaalarmowane przez mieszkańców pojawiły się wkrótce przed budynkiem. Zanim jednak strażacy ustalili przyczynę pożaru, przystąpili do zlokalizowania źródła ognia wewnątrz młyna. Sforsowali zardzewiałą kłódkę i w aparatach tlenowych z linią wężową w gotowości weszli do zadymionego pomieszczenia. Spodziewali się też – mimo zamknięcia – znalezienia w środku jakichś osób. Najwidoczniej ktoś musiał być w budynku, skoro doszło do pożaru. I rzeczywiście wkrótce wyniesiono pierwszych dwóch poszkodowanych. Niedługo potem pomocy potrzebował jeszcze jeden ze strażaków. Podczas akcji załamał się pod nim zwęglony strop i trzeba go było wynieść na zewnątrz na noszach.

Pożar udało się w końcu ugasić. Na szczęście nikt nie ucierpiał. Nikt – bo to były tylko ćwiczenia.

-Założeniem dzisiejszych zajęć było gaszenie pożarów w przestrzeni zamkniętej, ewakuacja cywilnych osób poszkodowanych, poszkodowanego ratownika (w tym konkretnym przypadku ratowniczki) oraz wiele elementów pobocznych, lecz także ważnych w działaniach, jak sprawianie zasilania wodnego z hydrantu oraz prowadzenie łączności radiowej – mówi Jerzy Kobiałka członek zarządu OSP KSRG Kazimierz Dolny. – Korzystając z wolnej niedzieli, spotkaliśmy się całym „trzonem” naszego oddziału bojowego, składającego się z ratowników, którzy najczęściej biorą udział w działaniach.

Dzisiejsze działania we młynie były dla strażaków ochotników okazją do doskonalenia umiejętności. Były też rodzajem pokazu dla młodzików z Młodzieżowej Drużyny Pożarniczej, którzy przyglądali się działaniom starszych kolegów.

-Budynek młyna od wielu lat nie jest już użytkowany, stąd też powstał między nami pomysł, by postarać się go zagospodarować do celów szkoleniowych, póki pozostaje on w obecnym stanie – mówi Jerzy Kobiałka. – Kierujemy serdeczne podziękowania dla Urzędu Miasta w Kazimierzu za zgodę na doskonalenie naszych umiejętności i poszerzanie doświadczeń oraz kompetencji na tym budynku, w bardzo realistycznych ćwiczeniach praktycznych.

Ćwiczenia trwały około 3 godzin. Teraz nie m już śladu po „pożarze”. Młyna nadal stoi w poprzednim stanie. I czeka na lepsze czasy.

Więcej zdjęć>>>

Czytaj także:
Usuwanie skutków burzy>>>
Strażacki lany poniedziałek>>>

Witaj
Zapisz się na nasz newsletter

Będziesz otrzymywać informacje o ciekawych wydarzeniach

Nie wysyłamy spamu, nie przekazujemy nikomu adresów email.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *