Zmarł Michał Sulkiewicz

Zmarł Michał Hózman – Mirza – Sulkiewicz, ceniony scenograf i dekorator wnętrz, aktor filmowy. Związany z Kazimierzem Dolnym. Miał 86 lat.

„Obywatel Piszczyk”, „Samowolka” Feliksa Falka, „Kronika wypadków miłosnych” Andrzeja Wajdy, „Dwa księżyce” Andrzeja Barańskiego, „Smoleńsk” Antoniego Krauze – to tylko niektóre z obrazów, przy których Michał Sulkiewicz pracował jako scenograf, dekorator wnętrz czy współpracownik scenograficzny. Jego dorobek artystyczny to przekrój przez historię polskiego kina, od lat 70. XX wieku aż po drugą dekadę XXI wieku.

Za scenografię do „Cudownego dziecka” Waldemara Dzikiego został nagrodzony na Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w 1987 roku. Za scenografię do „Syberiady polskiej” Janusza Zaorskiego nominowany wraz z Januszem Sosnowskim do Polskiej Nagrody Filmowej – Orła. Trzy lata temu otrzymał nagrodę „Drzwi do Wolności” Festiwalu „Niepokorni Niezłomni Wyklęci” w Gdyni.

Michał Hózman-Mirza-Sulkiewicz wywodzi się ze znamienitego rodu polskich Tatarów. Jego przodkiem był bohater narodowy Tatarów polskich i bliski współpracownik Józefa Piłsudskiego – Aleksander Sulkiewicz, kawaler orderu Virtuti Militari.

-To dziedzictwo stanowiło ważny element tożsamości artysty i jego rodziny – czytamy na stronie Stowarzyszenia Filmowców Polskich, którego Sulkiewicz był wieloletnim członkiem.

Michał Sulkiewicz, który związany był z Kazimierzem, gdzie stoi jego dom, zmarł w Warszawie 22 lipca 25r. Miał 86 lat.

Kazimierskie wspomnienia o Michale Sulkiewiczu autorstwa Grzegorza Pazdyka

Odszedł człowiek filmu. Cichy bohater X Muzy. Scenarzysta, specjalista od upiększania życia i filmowych planów!! „Obywatel Piszczyk”, „Biesy”, „Najdłuższa Wojna Nowoczesnej Europy”, „Układ krążenia”, „Samowolka”, „Życie Kamila Kuranta”… Wiele innych…

Zmarł dobry chłopak w wieku już poważnym, zacny reprezentant dwóch nadwiślańskich metropolii – Warszawy z jej lewego brzegu i Kazimierza Dolnego znad Wisły…

Nasza znajomość nie była nachalna, nie była też zdeterminowana nadzwyczajną intensywnością. Nie wpadaliśmy na siebie w bramie co rusz, nie chadzaliśmy tymi samymi ulicami, nie przestawaliśmy w parkach, zaułkach. Spotykaliśmy się wtedy, gdy dobre wiatry zagnały mnie do Kazika, na rynek główny lub rynek ten mniejszy, gdzie festiwalowo puszczali filmy. I zawsze znaleźliśmy czas, by pogadać. O filmie – rzecz jasna, czasami o sporcie i „co tam, panie, w polityce”. Raz postawił przede mną pełną michę mięsa w Grillu, inną razą talerz ruskich w jakiejś przejściowej pierogarni pod dachem albo brezentem…

Dwa spotkania zapamiętałem szczególnie

Dwa spotkania zapamiętałem szczególnie. Poranek jakiś był, przechadzałem się leniwie po rynkowych kamieniach zamyślonym będąc. Spod kamulców wyłonił się Michał i zapytał:
– Czy to prawda, że wracasz zaraz do Warszawy?
Potwierdziłem.
– Czy mogę się z tobą zabrać?
Potwierdziłem.
-Ale nas jest dwoje?
-No to leć po nią – odrzekłem pewien, że idzie o kobietę.
-Nie muszę – odrzekł. – Stoi za mną…
Zerknąłem, dostrzegłem, serce zabiło mi mocniej. Stała mocno na czterech łapach. Duża, kolorów kilka. Głowa dumnie uniesiona, żuchwa lekko opadnięta, zębiska i ślepia roześmiane.
-To jest Miśka…
-Miśka jestem!!!!
Umówiliśmy się przy szarej omedze za godzinkę. Michał przytargał ogromny pled, zabezpieczył drugi rząd przed sierścią nadmierną. Miśka wskoczyła ochoczo, Michał też. Pojechaliśmy, dwie godziny, dwaj goście i cudowna przyjaciółka. Szczęśliwa, po psiemu rozgadana…

MICHAŁ – zaczarował psa

Później był czwarty dzień lipca, roku 1998. Knajpka na rynku, Mars bodajże, ten od Poldka. Mundial jak się patrzy, ćwierćfinał regularny i ja z synem Tomkiem wchodzącym w wiek młodzieńczy. Jest i Michał. Rozradowany jako i my, a powód ekstazy uzasadniony. Jarni, Vlaovic i Suker Davor. Niemcy rozjechane, rozwałkowane na placek. Pobiesiadowaliśmy z Sulkiewiczem ochoczo, wcześniej odprowadziwszy Tomasza do hotelowego leża. Gdy nadeszła pora pożegnania, Michał złożył propozycję:
– Wpadnij do mnie rano!
Wpadłem, pogadaliśmy. Zbrakło po piwku i papierosów do towarzystwa. Michałowa siedziba daleko od rynku, ulokowana w zaułku, wąwozie naprzeciwko promu do Janowca, co robić panie, co robić?
-Pójdziesz na górę, przez las, do sprawiedliwych. Na Albrechtówkę! Nie, nie zwariowałem, to taki ministerialny ośrodek, tam mają piwko i papierosy. Mają nawet wtedy, gdy inni nie mają. MIŚKA CIĘ ZAPROWADZI!!!!!!
Miśka – beneficjentka genów po alzatczyku i collie tylko trząchnęła głową. Przebiegła kilka kroków, odwróciła się jakby pytając:
– No, idziesz czy nie, przecież nie mam całego dnia…
Polazłem coraz bardziej zdumiony, w szoku. Suczyna parła naprzód niczym tatrzański kurier. Przez las w górę. Nie było ścieżki. Co chwilę przystawała, ponaglając do wzmocnienia tempa. I tak z kwadrans. Nareszcie doszliśmy. I wróciliśmy zaopatrzeni!!!
MICHAŁ – zaczarował psa.

Wierszyki zdrowotne

Kilka godzin przegadaliśmy. Sporo o zdrowiu. Okazało się, że Michał układa wierszyki zdrowotne. Jeden zapamiętałem.
Zapukałem do apteki
Gdzie magister spał
Rusz się ch…(łopie), dawaj leki
Nie gap się jak wał


Michał był też aktorem. U mistrza Kieślowskiego. Zagrał w „Spokoju”. Półkownik. Zagrał Mietka – robotnika, co z koleżkami nalał samego Jerzego Stuhra. Nalać mistrza? Nawet gdy Jerzy Trela przyzwala? To wymagało odwagi. Michał ją miał…

Żegnaj. Spokoju życzę!!!

Tekst: Grzegorz Pazdyk dziennikarz sportowy („Przegląd Sportowy”, „Piłka Nożna”)
Fot. Kacper Nowicki

Pogrzeb Michała Hózmana – Mirzy – Sulkiewicza odbędzie się w czwartek 14 sierpnia 2025 roku w Warszawie na cmentarzu wojskowym. Msza święta w domu pogrzebowym o godzinie 12:00

Czytaj także:
Zmarł Leszek Kwasek>>>
Zmarł Leszek Mądzik>>>

Witaj
Zapisz się na nasz newsletter

Będziesz otrzymywać informacje o ciekawych wydarzeniach

Nie wysyłamy spamu, nie przekazujemy nikomu adresów email.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *