Zdobią i chronią

Targi Sztuki Ludowej od lat przyciągają miłośników ludowego rękodzieła. Wśród ceramiki, świątków, koronek i lipowych ptaszków trudno nie zauważyć podsufitowych dekoracji ozdobionych bibułkowymi kwiatami.

Na kazimierskich kramach coraz częściej spotkać można przepiękne ozdoby podsufitowe. To mazowieckie pająki i podobne do nich żyrandolowe kurpiowskie kierce. Bajecznie kolorowe albo … białe, weselne. Wszystkie obdarzone magiczną mocą – chronią dom przed złem.

Pająki mazowieckie

Pająki kojarzą się z misternymi ozdobami ze słomy i bibułki. Takie konstrukcje znajdujemy na stoisku Marleny Krzysiak twórczyni ludowej z Warszawy, która kultywuje tradycje wyniesione z domu dziadków ze wsi mazowieckiej.

– Pająki głównie kojarzą nam się z Bożym Narodzeniem i Wielkanocą. Na Wielkanoc robiono je z pisankami i piórkami. Ale pająkami też obdarowywano się z różnych okazji, na przykład na ślub, narodziny dziecka czy chrzest. Wierzono, że przynoszą szczęście, pomyślność, dobrobyt i chronią przed złem – mówi Marlena Krzysiak. – To nasz rodzimy dream catcher – łapacz snów.

Tradycyjne pająki są megakolorowe. Bo kolory to życie i energia. Tylko ślubne są białe, pozostałe – wielobarwne. Takie są też pająki kuliste, wykonane z setek słomek wetkniętych w kulkę stabilizującą całą konstrukcję.

-Pająki kuliste dziś kojarzą się z nowoczesnymi, obcymi wzorami. Jednak pająk kulisty jest jednym z pierwszych pająków. W najprostszej swojej formie był robiony na buraku, ziemniaku, kulce wosku albo chleba. Ten duży ma 700 słomek wetkniętych w kulkę. Z czego? To już moja tajemnica. Jak go zrobić? Obcina się kłos, nakłada się bibułkę albo papierek i wbija w kulkę, co docelowo tworzy taką kulę.

U Marleny Krzysiak nie brak jednak pająków w kolorach stonowanych, pastelowych. Zdobią je nie tyle papierowe kwiaty, ile … pompony!

-My jako twórcy ludowi tworzymy z jednej strony w zgodzie z tradycją regionalną, ale wprowadzamy także własne akcenty – mówi Marlena Krzysiak. – W tym pająku zastosowałam wełniane pompony, które też robię sama.

Jak podkreśla Marlena Krzysiak, pająki robiło się co roku nowe. W chacie wisiały przez cały rok, a później się je paliło albo zdobiło na nowo. Nie można było wyrzucić. mimo że nie były święcone. Stanowiły jednak świętość samą w sobie. A dzisiaj? Czy można je spotkać w miejskich domach? Czy pasują do nowoczesnych wnętrz?

– Jest duże zainteresowanie pająkami. One świetnie się w nowoczesne wnętrza wpisują – zapewnia pani Krzysiak.

Kurpiowskie kierce

Ale moc odganiania złych mocy maja także inne podsufitowe ozdoby – nie mniej barwne niż mazowieckie pająki. Kurpiowskie kierce. To żyrandolowe konstrukcje wykonane z grochu czy fasoli nawleczonej na nitki (ale też i ze słomy) i ozdobione bibułkowym kwieciem.

Kierc kurpiowski

-Kierc kurpiowski wieszany był albo nad świętym kątem – tradycyjnym miejscem do modlitwy w każdej kurpiowskiej chałupie – albo nad łóżkiem – mówi Grażyna Dzikońska twórczyni ludowa z Ostrołęki region kurpiowski. – Dzisiaj służy do ozdoby – wykonywany jest przeważnie na Wielkanoc i na Boże Narodzenie – ale wcześniej wierzono, że odstraszał złe moce.

Na Kurpiach znane są także ozdoby – pająki. Tyle że wyglądają zupełnie inaczej niż te z Mazowsza.

– Paseczki różnokolorowej bibuły są u nas przyczepiane na środku chałupy i rozciągana po wszystkich stronach to jest pająk – wyjaśnia pani Dzikońska. – A to jest kierc.

Kierce i pająki przyciągają wzrok i zachęcają kupujących do powieszenia takiej ozdoby w domu. Może będzie wtedy bezpieczniej? A jeżeli magia ochronna nie zadziała, to na pewno będzie weselej.

Czytaj także: Na ludowo dziś. A jutro? >>>

Czytaj także: Festiwal kapel>>>

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Odwiedź nas na Facebook2k