Był studentem legendarnego Tadeusza Pruszkowskiego, jego asystentem, a także siostrzeńcem Konrada Krzyżanowskiego. Jego życie naznaczyła wędrówka. Zmarł na obczyźnie, nieco zapomniany. Swoje obrazy przekazał Polsce. Sylwetkę Bolesława Baake przypomina nam wystawa.
Zagmatwane ścieżki życia
Baake urodził się w Kijowie. Zmiany polityczne po rewolucji październikowej zmusiły rodzinę do zmiany miejsca zamieszkania. Przeprowadzili się do Warszawy. I tu przychodzi najpiękniejszy i najspokojniejszy okres życia artysty.
Początkowo Bolesław uczył się w korpusie kadetów w Modlinie. Wybrał studia artystyczne w warszawskiej Szkole Sztuk Pięknych, studiował u Prusza. Od 1934 roku był asystentem profesora. Wystawiał w Zachęcie, w Instytucie Propagandy Sztuki, był członkiem ugrupowania artystycznego – tzw. „Grupy Czwartej” – czwartego pokolenia studentów Pruszkowskiego.
Po wybuchu II wojny światowej wyjechał do Lwowa i tam aresztowali go Sowieci. Trafił na Syberię. Po amnestii dołączył, wraz z wieloma innymi cywilami, do armii Andersa. Przez Iran dotarł do Libanu. Baake był chory na gruźlice, choroba nie pozwoliła mu jechać dalej. Osiadł w Bejrucie. Prowadził tam Polską Szkołę Malarstwa i Rysunku, wystawiał, publikował. Zmarł w 1963 roku. Chciał, aby jego prace wróciły do kraju.
Wystawa
Wystawa prac Bolesława Baake otwierać ma cykl wystaw ze zbiorów własnych Muzeum Nadwiślańskiego. Prezentuje artystę ciekawego, wartego, by o nim wiedzieć i pamiętać. Obrazy ilustrują drogę artysty – od okresu międzywojennego, poprzez wojenną Syberię, aż po obrazy malowane pod koniec życia w Teheranie.
Są też obrazy artystów o podobnej drodze – uczniów Pruszkowskiego, którzy trafili do armii Andersa. To Mary Litauer-Schneider i Feliks Topolskii. Warto zwrócić uwagę, na prezentowane na wystawie listy, które Baake pisał z Libanu do Myszy, czy ciotki, Michaliny Krzyżanowskiej.
Do Kazimierza
Baake na obczyźnie tęsknił za Polską, za przyjaciółmi, rodziną. Tęsknił za Warszawą, dawnym światem, za plenerami w Kazimierzu. Wyrazem tej tęsknoty są obraz i wiersz. Wchodząc do wnętrz Kamienicy Celejowskiej, po lewej stronie odczytać możemy wiersz „Wspomnienie”. To wspomnienie kazimierskich plenerów. A sam wiersz ukazał się w londyńskich „Wiadomościach” w 1955 roku.
Wspomnieniem jest też obraz ukazujący Kazimierz i malarzy. Warto się przyjrzeć temu płótnu. Podobnie, jak w przypadku Chaima Goldberga, obraz malowany był z pamięci. I Kazimierz na nim przedstawiony jest trochę prawdziwy, trochę wymyślony a trochę bajkowy.
Baake chciał, aby jego obrazy wróciły do Polski. Sprawę tę do końca doprowadził Jousef Boutros Kmatym przyjaciel rodziny i drugi mąż żony Baakego. Po śmierci żony, w 2002 roku, przy wsparciu ambasadora RP w Libanie, przekazał 35 prac artysty Muzeum Nadwiślańskiemu. Ze strony muzeum nad przekazaniem pracowali kolejni dyrektorzy muzeum: Jerzy Żurawski i Wiesław Malawski oraz ambasador Tadeusz Strulak. Choć sam dyrektor Malawski stwierdził, że on tylko spakował obrazy i przetransportował je do Polski.
Ciekawostką jest, że Bolesława Baake możemy znać także jako modela. W Muzeum Narodowym w Warszawie jest obraz Konrada Krzyżanowksiego „Babcia z wnuczkiem”. Wnuczkiem jest późniejszy malarz.
Czytaj także:
Konferencja w blasku sreber>>>
Rzeką muzeum płynie>>>




