Długi weekend dobiegł końca. Było sporo turystów indywidulanych, były grupy turystyczne z całej Polski. Pogoda dopisała. Gorące słońce sprawiło, że przydawały się parasole, czapki i okulary przeciwsłoneczne. Na basztę i do lodów ustawiały się kolejki. Tu ktoś coś zgubił, ktoś się przewrócił, ktoś dał się naciągnąć na stanowczo za drogą wróżbę. Było głośno, ciepło i kolorowo.
Na rzece
Prom między Kazimierzem i Janowcem nie pływał, Wisła była za niska. Pływały za to statki spacerowe, kajaki i inne mniejsze jednostki pływające. Olbrzymie przykosy były widoczne i z brzegu rzeki i z punktów widokowych na zamku czy Górze Trzech Krzyży.
W niedzielę na pierwszy rejs o godzinie 10:00 ruszył statek Pirat. Ruszył, ale do portu z powrotem nie dopłynął. Utknął na mieliźnie. Na pomoc ruszyła płaskodenna Celina. Celinka dała radę i oba statki bezpiecznie zakończyły rejs. Nie rozpieszcza nas w tym roku królowa polskich rzek.
Po godzinie 13:00 doszło do wypadku kajakarzy. Podpłynęli oni zbyt blisko stojącego promu. Ich kajak wywrócił się i został wciągnięty pod prom. Kajakarze wypłynęli na powierzchnię dzięki prawidłowo założonym i zapiętym kamizelkom ratunkowym. Złapali się elementów promu, a świadkowie zdarzenia pomogli im wyjść na ląd.
Ratownicy patroluący tereny Wisły zauważyli dryfujący, odwrócony do góry dnem kajak ok. 200m od prawego brzegu rzeki, podaje Drużyna WOPR Nr 2 w Kazimierzu Dolnym. Do akcji ruszyła załoga łodzi ratowniczej KONTRA 450CC. Ratownicy zabezpieczyli kajak, wydobyli rzeczy osobiste i sprawdzili, czy w okolicy nie ma ludzi. Dotarli do niefortunnych pasażerów kajaka, sprawdzając, czy są bezpiecznik i przekazując im ich rzeczy osobiste.
Kazimierski WOPR ostrzega i przypomina: dzisiejsze zdarzenie zakończyło się szczęśliwie dla wszystkich, niestety w przeszłości takie wypadki kończyły się tragicznie. Dzięki prawidłowo założonym kamizelkom, kajakarze nie zostali wciągnięci pod unieruchomiony prom.
Czytaj także:
Czy prom ruszy na Majówkę?>>>
Wisła bez wody>>>
Afera nad Wisłą>>>




