Wiosna sprzyja spacerom, tak jak i Kazimierz Dolny. Warto ruszyć w wąwozy, kiedy jest już sucho. Propozycja trasy blisko rynku.
Dzisiejsza trasa nie jest długa, zaczyna się i kończy w pobliżu Rynku, ale przenosi nas w zupełnie inny świat. W świat Kazimierskiego Parku Krajobrazowego i Krainy Lessowych Wąwozów. Przejdziemy dwoma wąwozami: Plebanką i Małachowskiego.
Trasa to nieco ponad 3 km i w zależności od tempa przejść ją można w 40-60 minut. Po drodze będziemy mieć kilka wzniesień. Teren miejscami jest nierówny. Po deszczu jest oczywiście błoto. Dodatkową atrakcją wiosny są liczne kwiaty. Obecnie są to przylaszczki.
Klasztor na horyzoncie
Trasę rozpoczynamy na ul. Plebanka, odchodzącej od ul. Nadrzecznej i ruszamy na południe. Przez chwilę będzie nam towarzyszył mur klasztorny. Zanim franciszkanie pojawili się w Kazimierzu, wzgórze należało do parafii. Stała tu plebania i stąd nazwa wzgórza Plebania Góra, a wąwozu Plebanka.
Plebanka to wąwóz naturalny, porośniętym lasem grądowym. Ma kształt litery V i liczne odnogi, którymi można wejść na wierzchowinę i do innych wąwozów. Zbaczając z głównej trasy, musimy pamiętać, że możemy trafić na ogrodzenia, tereny prywatne i zakaz wstępu.
Krzyż
Droga jest dosyć prosta. Trzymamy się głównego wąwozu. Po przejściu około kilometra dojdziemy do rozstajów i krzyża. Za krzyżem mieli być pochowani kosynierzy. Są tacy, którzy słyszeli odgłos ostrzonego metalu. Krzyże pierwotnie były trzy. W czasie II wojny światowej czerwonoarmiści użyli ich przy budowie prowizorycznego mostu na Wiśle.
Gdybyśmy poszli w prawo, doszlibyśmy do ul. Słonecznej, drogi na Okale prosto, oraz trasy na Albrychtówkę i do kamieniołomu w prawo. My ruszamy jednak w lewo, do wylotu wąwozu i do Pól Miejskich. Nad wylotem Plebanki po lewej stronie jest droga. Musimy w nią wejść. Miniemy stare gospodarstwo. Mieszkają tu psy, Spokojnie je mijamy, nawet jeśli szczekają, nie zrobią nam krzywdy. Nie zaczepiamy ich jednak. Droga przez 300 m prowadzi prostopadle do Plebanki.
Do Małachowskiego
Kiedy droga zakręci w lewo i będzie prowadziła równolegle do Plebanki jesteśmy już na ul. Małachowskiego. Tu będzie trochę w dół, trochę pod górę. Droga prowadzi częściowo w lesie, ale i między polami. Doprowadzi nas do płyty nagrobnej – pomnika poświęconego Juliuszowi Małachowskiemu.
Hrabia Juliusz
Juliusz Małachowski był hrabim, poetą i żołnierzem. Mężczyzną niezwykle charyzmatycznym. W czasie powstania listopadowego dowodził 2. Batalionem Strzelców Celnych. Zasłynął w brawurowym ataku na koszary rosyjskie w Puławach i podczas bitwy pod Puławami. Walczył pod Wronowem, ratując polskie wojsko od klęski. Zginął, dowodząc atakiem kosynierów w wąwozie nazwanym jego imieniem. Warto przystanąć, zadumać się nad losem hrabiego śmiertelnie ranionego w tym miejscu. Stał się w końcu natchnieniem dla Zbigniewa Herberta, który tak opisał „Wąwóz Małachowskiego”.
„Prowadzi żołnierz Juliusz Hrabia wąwozem cienistym, prowadzi pod górę.
Jest błękitny, amarantowy, a wąs złoty jego.
Pod górę prowadzi wśród grabów i kwietniowych ptaków.
Aż tu ciżba Moskali, las w lesie, mrowie.
Juliusz Hrabia podnosi oczy, szuka słońca glorii. Pochmurno.
Unosi się w strzemieniu, wyciąga szyję, chce wypruć z nieba jeden promień.
Raptem czernieją jego akselbanty. Już nie przypomni sobie łacińskiego zdania.
Teraz, gdzie kończy się wąwóz – szary kamień i Anioł Pański”
Ku Kuncewiczówce
Ruszamy w dół, po kilkudziesięciu metrach kierunkowskaz wskaże drogę do Kuncewiczówki. To jeden z oddziałów Muzeum Nadwiślańskiego – Dom Kuncewiczów. Warto zatrzymać się tu na chwilę, zerknąć na willę, a najlepiej wejść do jej wnętrza. Zwiedzanie tego domu to prawdziwe przeżycie. Niby muzeum a dom. Pracownicy są jak domownicy Marii Kuncewiczowej, którzy przybliżą nam to miejsce.
Schodzimy w dół, mijając Dom Dziennikarza. Warto zerknąć na strome zbocza Wąwozu Małachowskiego, podtrzymywane są przez siatkę. Gdzieniegdzie widoczny jest less, tak charakterystyczny dla tej części Lubelszczyzny. Droga prowadzi ostro w dół, ukazując nam fantastyczny widok na zamek i farę. Wracamy do Nadrzecznej, mijamy Dwór Michalaków, przechodzimy na drugą stronę ulicy i jesteśmy na Małym Rynku. Można odpocząć.
Mapka Google>>>
Film: O Kuncewiczówce w pigułce>>>
Czytaj także:
Czy zwiedzimy Korzeniowy Dół?>>>
Spacerkiem po okolicy: bochotnicka pętelka>>>
Spacerkiem: Zajrzeć pod podszewkę>>>
Spacerkiem: Sarnim tropem>>>




