W piątek dobry poślizg był nie tylko na kazimierskim stoku narciarskim, ale i w całym regionie. Mżawka opadająca na świat sprawiła, że drogi i całe miejscowości zamieniały się w ślizgawkę. Z całej Polski dochodziły informacje o wypadkach, stłuczkach i karambolach blokujących drogi i autostrady.
U nas nie było inaczej. Trudno w piątek chodziło się po Kazimierzu, a podejść pod nawet niewielką górkę, nie było szans. Nie mówiąc już o wjechaniu samochodem ulicą zamkową. Ale jak znak wskazuje, tu trzeba się wyposażyć w łańcuchy. Boczne drogi były jak ślizgawka.
W sobotę piaskarki ruszyły pełną parą. Ale nie wszędzie. Na Góry nadal nie dało się wjechać. Piaskarka też nie wjechała. droga skończyła się jej przy schodach na zamek. A dalej? Mówiono, że służby będą musiały sypać ręcznie.
A spacerowicze? Rynek i chodniki były posypane. Tyle że w wielu miejscach bardzo oszczędnie. Byli tacy, którzy ślizgiem pokonywali drogę. Jak zwykle przy takiej pogodzie pozostaje nam ostrożny krok pingwina i bardzo powolna jazda. Ma się ocieplać, ale uważajcie na siebie, nadal jest ślisko!




