Rusałką po królewsku

Trwa jubileuszowy 20. Królewski Flis po Wiśle. Jego uczestnicy w niedzielę minęli Kazimierz.

Rzeczny spław towarów w dawnej Polsce stanowił jedną z najważniejszych form transportu i był istotnym elementem ówczesnej gospodarki. Był też podstawą rozwoju Kazimierza – miasta, które powstało na skrzyżowaniu szlaków handlowych. O jego dawnej świetności świadczą – zbudowane tuż nad rzeką – dawne magazyny zbożowe. Spichlerze są tak piękne w swojej formie, że dzisiaj – mimo że wiślany handel stał się już przeszłością – stały się siedzibą muzeów czy hoteli.

20. Flis Królewski

20. Flis Królewski wyruszył 10 maja do Gdańska z zerowego kilometra Wisły – w widłach Wisły i Przemszy. Jego idea nawiązuje do dawnych handlowych wypraw. Najczęściej – na galarach – spławiano rzeką zboże, węgiel i sól. W postaci tratw spławiano drewno. I takież właśnie – drewniane – są jednostki, które biorą udział w Królewskim Flisie.

Pomysłodawcą i szyprem tego wydarzenia jest Jarosław Kałuża – Jarosław Kałuża, człowiek, który od lat przywraca Wiśle jej znaczenie i kultywuje tradycje flisackie. Flis ma charakter sztafety. Na trasie do Kazimierza jednostki i uczestnicy zmieniali się 5 razy. Największe zgrupowanie – około 30 łodzi – było w okolicy Basoni, gdzie uczestnicy flisu byli gośćmi Stowarzyszenia Przyjaciół Basoni. To było nie tylko ważne ze względów honorowych czy towarzyskich, ale także pogodowych. Pozwoliło flisakom wysuszyć się i ogrzać, bo pogoda ich nie rozpieszczała.

Wisła i Rusałka

Z takiego też powodu uczestnik kolejnej sztafety Zdzisław Gołda – Kawaler Orderu Rzeki Wisły – który samotnie pokonywał odcinek Solec – Kępeczki (Kozienice), nie zatrzymywał się w Kazimierzu. Chociaż takie plany były. Do towarzystwa musiała mu wystarczyć Wisła i Rusałka – jego 9,5 metrowy bat wiślany.

-Baty były to dodatkowe łodzie z ładunkiem własnym, które towarzyszyły galarom podczas flisu – mówi Zdzisław Gołda. – Oprócz narzędzi pychowych miały żagiel i w związku z tym większą zdolność manewru. Mogły zepchnąć galar z płycizny, gdyby na niej osiadł.

Na razie – w oczekiwaniu na okienko pogodowe – jest kilkudniowa przerwa we flisie. Czy flisakom uda się pokonać planowane 940 km i pod flagą króla Kazimierza dotrzeć do Gdańska?

-Zakończenie flisu będzie „jak Bóg da”. Istnieje przesąd, że nie wskazuje się też miejsca docelowego, bo wszystko może się zdarzyć – mówi Zdzisław Gołda. – Wisła jest urocza, ale kapryśna.

20. Flis Królewski – wpisany do Krajowego Rejestru Dobrych Praktyk w Ochronie Niematerialnego Dziedzictwa Kulturowego – ma potrwać 3 tygodnie. Trzymamy kciuki. Niech Wisła żyje!

Czytaj także:

Wisła bez wody>>>
Afera nad Wisłą>>>
Wisła ożyła>>>
Narodowe Czytanie’25, czyli wianki we wrześniu>>>

Witaj
Zapisz się na nasz newsletter

Będziesz otrzymywać informacje o ciekawych wydarzeniach

Nie wysyłamy spamu, nie przekazujemy nikomu adresów email.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *