List otwarty w sprawie dębu

Do naszej redakcji wpłynął list otwarty kierowany do Burmistrza Kazimierza Dolnego napisany przez prof. dr hab. Dorotę Gołębiowską w sprawie dębu króla Kazimierza Wielkiego.

Dąb zasadził prof. Zdzisław Wilusz

Piszę od Pana z odległego Szczecina, gdyż dotarła do mnie informacja, udokumentowana zdjęciami, że historyczne drzewo – dąb, które w 1948r. zasadził wraz z młodzieżą szkolną z Kazimierza Dolnego mój stryj prof. dr Zdzisław Wilusz, zostało nieodwracalnie zniszczone. Pragnę nadmienić, że wówczas inż. Z. Wilusz był pracownikiem Państwowego Instytutu Naukowego Gospodarstwa Wiejskiego (PINGW) w Puławach. Był On przyrodnikiem, leśnikiem, społecznikiem oraz żołnierzem, jednym z dowódców AK na terenie Lasów Janowskich.

Dąb, o którym piszę, został zasadzony na pamiątkę i dla „przedłużenia życia” rosnącego tu wcześniej, kilkusetletniego Starego Dębu, pamiętającego jeszcze czasy Kazimierza Wielkiego. Miejsce, gdzie rósł Stary Dąb, było ważnym punktem obserwacyjnym doliny Wisły, a więc i punktem strategicznym i dlatego w czasie działań wojennych w 1944r. ten stary Kazimierzowski Dąb został zupełnie zniszczony. Pozostała po nim „mała ruinka” – ślad po murowanej plombie chroniącej niegdyś to zabytkowe drzewo.

to miejsce, na które warto zwrócić uwagę.

Obecnie, jego historyczny następca, liczący obecnie około 80 lat, został również skazany na śmierć, gdyż znalazł się na prywatnej działce kogoś (swoją drogą jak?), kto, jak widać na załączonych zdjęciach nie ma szacunku dla przyrody i za nic ma historię i tradycję miasta, w którym mieszka. Obszernie przedstawiała tę sprawę już rok temu (16 maja 2024 roku ANKA w artykule „Ważą się losy dębu króla Kazimierza” w KazimierzDolnynaWeekend.pl .

Kazimierzanie, być może ta „młodzież” lat 40. ubiegłego wieku, którzy przed laty brali udział w wydarzeniu, jakim musiało być sadzenie i chrzest historycznego, pamiątkowego Dębu, lub ich dzieci postanowili poinformować zwiedzających Kazimierz Dolny w 2012r., że jest to miejsce, na które warto zwrócić uwagę. Chciałam w tym miejscu szczególnie podziękować kazimierzanom, że pamiętali o moim Stryju, prof. Zdzisławie Wiluszu jeszcze prawie pół wieku po jego śmierci. Zmarł On w 1963r. w Turwi w Wielkopolsce, ale zgodnie z Jego życzeniem został pochowany na cmentarzu w Puławach.

Ja odkryłam ów dąb i miejsce w 2016r. podczas wizyty w Kazimierzu Dolnym. Bardzo się wzruszyłam widokiem wspaniałego dorodnego drzewa i stojącą przy nim kapliczką z informacją z 2012r. o historii tego drzewa, osobach, okolicznościach i celu, w jakim Staremu Kazimierzowskiemu Dębowi zapewniono przedłużenie istnienia.

W 2016r. można było jeszcze do tego posadzonego w 1948r. dębu swobodnie podejść, obejść go dookoła, obejrzeć drewnianą kapliczkę oraz zachowane resztki po murowanej plombie chroniącej stary kilkusetletni Kazimierzowski Dąb. W roku 2022 drzewo jeszcze zachwycało swym wyglądem.

Dewastacja obiektu historycznego

Niestety w roku 2024 nastąpiła postępująca dewastacja tego żywego historycznego obiektu.

  1. W pierwszym etapie jeden z dwóch głównych konarów dębu został odłamany i niczym niezabezpieczony. Podobno był to skutek burzy, ale gdyby nawet tak było, to widać, że nikt nie przyczynił się w najmniejszym stopniu do jakiejkolwiek pomocy temu historycznemu drzewu „po przejściach”.
  2. Następnie łąka – na której skraju rósł, jeszcze wydając ostatnie tchnienie, historyczny dąb – została ogrodzona metalową siatką przez właściciela terenu, co w zdumiewającym stopniu podkreśla „prywatność” zabytku. Czy należy rozumieć, że gdy drzewo było sadzone, to pracownik naukowy Instytutu Puławskiego wraz z młodzieżą szkolną wtargnęli na cudzy teren i komuś posadzili drzewo? A mieszkańcy Kazimierza ten fakt tak zapamiętali, że pół wieku później uczcili go pamiątkową tablicą?
  3. Obecnie kapliczkę wraz z tabliczką informacyjną przestawiono za płot w takim miejscu, że z trudem można ją nie tylko połączyć z gołym pniem za płotem, ale w ogóle zauważyć.
  4. Jesienią 2024 roku z pięknego historycznego dębu został kikut, na którym dokładnie widać, że wszystkie obcięte konary (poza obłamanym wcześniej ) były zdrowe.
…aby to miejsce otoczono ochroną

Panie Burmistrzu, Kazimierz Dolny jest miastem słynnym w całym kraju nie tylko z cennych zabytków miejskich, ale także przepięknych, często unikatowych skupisk przyrody takich jak kazimierskie wąwozy czy właśnie ten Kazimierzowski Dąb.

Wyrażam więc ogromną nadzieję, że Pan jako Włodarz tego pięknego miasta podejmie działania zmierzające do wyjaśnienia, kto dopuścił do tak tragicznego zniszczenia 80 – letniego dębu – pamiątki historycznej i kulturowej.

Panie Burmistrzu, każdy brak empatii dla przyrody i historii wymaga społecznego potępienia. Prosiłabym więc Pana o wyjaśnienie i poinformowanie opinii publicznej o aktualnym przebiegu ww. sprawy i zaapelowanie do odpowiednich służb, aby to miejsce otoczono ochroną. Być może miasto mogłoby odkupić od obecnego „właściciela Starego Dębu” 50 m kwadratowych terenu wokół drzewa, żeby można było je otoczyć właściwą opieką?

Proszę również o zachęcenie nauczycieli i uczniów miasta Kazimierz Dolny do tego, by prowadzono tam wycieczki szkolne na lekcjach historii, przyrody i wychowania obywatelskiego, podkreślając, że to ich starsi o dwa pokolenia koledzy chcieli zachować żywy ślad dziejącej się w Kazimierzu Dolnym historii.

Europejskie Drzewo Roku

Mam również cichą nadzieję, że resztki tego Dębu w stanie żywym da się jeszcze uratować i że jeszcze stanie on w konkursie na Europejskie Drzewo Roku. Konkurs ten istnieje od 2011r. Laureatami w tym konkursie są już 4 drzewa z Polski.

Cytując cel zadeklarowany przez organizatora konkursu: „Celem Konkursu Europejskie Drzewo Roku jest jest zwrócenie uwagi na ciekawe stare drzewa jako ważne elementy dziedzictwa przyrodniczego i kulturowego, które powinniśmy cenić i chronić. W Konkursie Europejskie Drzewo Roku w odróżnieniu od innych konkursów decydujące nie jest piękno, rozmiary czy też wiek, ale historia i związki drzew z ludźmi. Szukamy drzew, które stały się integralną częścią społeczności.”

Uważam, że okaleczony Kazimierski Dąb miałby duże szanse w tym Konkursie, co mogłoby pomóc w jego ocaleniu.

Tekst podpisała:

Z poważaniem prof. dr hab. Dorota Gołębiowska em. nauczyciel akademicki Zachodniopomorskiego Uniwersytetu Technologicznego w Szczecinie.

Dorota Maria Gołębiowska z domu Wilusz

Dorota Maria Gołębiowska z domu Wilusz (1942) – profesor nauk biologicznych w zakresie agrofizyki i fizykochemii humusów. Emerytowany nauczyciel akademicki. Za swoją działalność naukową i pedagogiczną wielokrotnie nagradzana.

„Co zostało nam, co wszystko wiemy…”

List przyszedł z datą 26 czerwca br. Już wtedy jednak dąb króla Kazimierza zakończył swój żywot. Pisaliśmy o tym w artykule „Leży oto martwy” z 21 maja br. Na zdjęciach z wycieczki szkolnej z 23 czerwca widać, że z drzewa wyrwanego z korzeniami została już tylko dolna część pnia pozostawiona przy resztkach dawnej plomby historycznego dębu króla Kazimierza. Teren wokół uprzątnięto. A kapliczkę, która dawniej towarzyszyła drzewu, wystawiono przed siatkę tuż przy drodze. Jak twierdził właściciel terenu, by była bardziej dostępna odwiedzającym to miejsce.

„Co zostało nam, co wszystko wiemy”? – możemy zapytać za Kazimierzem Przerwą Tetmajerem. Warto byłoby zadbać, by w miejscu starych dębów królewskich wyrósł nowy, który będzie podtrzymywał dawną tradycję. Warto by było zasadzić młode drzewko według wzorca, o którym pisze Konrad Bielski w „Spotkaniach z Kazimierzem”.

Warto by zasadzić młode drzewko według dawnego wzorca

-Odbyło się to uroczyście i dokonane zostało z zachowaniem specjalnego obrządku. Najpierw postarano się o odpowiednią sadzonkę. Dostarczył ją leśniczy z puławskich lasów, zaręczając, że drzewo wykopane z korzeniami jest progeniturą najwspanialszych dębów królewskich. Na to święto sadzenia zaproszono dziatwę ze wszystkich miejscowych szkół. Każde z maluchów przyniosło ze sobą butelkę napełnioną wodą. Gdy wiec już drzewo umieszczono w uprzednio wykopanym dole i przysypano ziemią – podlane zostało przez dzieci zawartością paruset flaszek. Taki to wymyślono oryginalny chrzest. Wyszedł on na zdrowie, bo dąb się przyjął i wyrósł – czytamy w rozdziale „Dwa dęby” wspomnianej książki wydanej przez Wydawnictwo Lubelskie w 1965r.

W ten sposób posadzono także dęby pamięci ofiar Katynia na cmentarzu parafialnym św. Jana w Kazimierzu w 2010r. Ośmiu dębom jednak trudno się przebić w towarzystwie starych drzew. Daleko im jeszcze do miana dąbrowy. Trwają, chociaż drzewka trzeba co jakiś czas podmieniać na nowe… One także wpisują się w historię dębu króla Kazimierza. Warto zadbać o tę historię. Może w przyszłości nowe drzewo zdobędzie tytuł Europejskiego Drzewa Roku…

Czytaj także:
Wyrok już zapadł>>>
Ważą się losy dębu króla Kazimierza>>>
Leży oto martwy>>>

Witaj
Zapisz się na nasz newsletter

Będziesz otrzymywać informacje o ciekawych wydarzeniach

Nie wysyłamy spamu, nie przekazujemy nikomu adresów email.

Jeden komentarz

  1. Serdecznie dziękuję za upublicznienie mojego listu, skierowanego do Pana Burmistrza Kazimierza Dolnego Artura Pomianowskiego w sprawie dębu, który już niestety był , a nie jest, przedłużeniem historycznej pamięci o starym Kazimierzowskim Dębie rosnącym w tym miejscu przez kilkaset lat . Mam nadzieję, że mimo wszystko dojdzie jeszcze do „zagospodarowania” miejsca po tych obu historycznych dębach i posadzony zostanie tam ich następca, trzeci dąb, i że zasadzi go zgodnie ze zrodzoną tradycją też młodzież szkolna Kazimierza, a władze miejskie zadbają, aby wytyczyć do tego dębu szlak turystyczny i opisać to miejsce w przewodnikach po Kazimierzu.
    DG.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *