Kazimierska prapremiera Klątwy

W końcu doczekaliśmy się! Na rynku wydawniczym ukazała się najnowsza powieść Mai Wolny "Klątwa". Jej akcja dzieje się w Kazimierzu nad Wisłą.

Kazimierz Dolny miał możliwość zapoznania się jako pierwszy z nową książką swojej pisarki. Prapremierę „Klątwy” zorganizowano w Miasteczku na blisko dwa tygodnie wcześniej, niż książka pojawi się w księgarniach.

Nieco o bohaterach

Podczas spotkania w Dzwonnicy Kultury czytelnicy mieli okazję dowiedzieć się nieco o bohaterach, narratorze i czasach, w którym toczą się wydarzenia „Klątwy”. Nieco. By podnieść temperaturę zainteresowania książką, która i tak była wysoka. Powieść – gotowa już jesienią ubiegłego roku – miała bowiem ukazać się w maju. Ostatecznie jej premierę przesunięto na koniec czerwca – w Kazimierzu szczęśliwie trafiła do rąk czytelników – niektórzy przyjechali specjalnie aż z Łodzi – w połowie tego miesiąca.

Okładka

Piękna okładka książki z barwnymi motywami roślinnymi na tle soczystej zieleni skutecznie łagodzi grozę tytułu. Piękno tych kwiatów okazuje się jednak zwodnicze. Tył książki podsuwa niepokojące wypowiedzenia: „spłonęła oskarżona o czary zielarka”, „przed egzekucją księdza”, „Nie każdą prawdę można spalić na stosie”. Co wydarzyło się w 1644r. w Kazimierzu, co mogłoby przykuć uwagę współczesnego czytelnika?

Pomosty ze współczesnością

„Klątwa” to powieść historyczna, która ma jednak wyraźne pomosty ze współczesnością. Jakie? Mówi o sprawach, które nurtują i nas dzisiaj: o epidemii, sytuacji kobiet i roli Kościoła.

-Pisałam tę powieść nie tylko w czasie pandemii, ale i w trakcie strajku kobiet. Myślałam o takiej powieści, która opowiadając o losach kobiet kiedyś, ukazywałaby, że rzeczywiście wykonaliśmy pracę jako społeczeństwo. Ale ta praca się nie kończy – pewne sprawy wciąż pozostają niezałatwione. Jedną z takich spraw jest powszechne przekonanie, że w Polsce kobiety były dobrze traktowane, że Polska była krajem bez stosów. I faktycznie w porównaniu z krajami protestanckimi tutaj było lepiej. Ale kobiety, które zawadzały, były eliminowane w procesach sądowych. To są sprawy wciąż mało znane. Pisałam tę powieść także w czasie dwóch procesów sądowych o molestowanie seksualne, w których pośrednio uczestniczę. Jeden dotyczy sprawy świeckiej, drugi – molestowania w Kościele. W obu przypadkach ofiarami są kobiety To niesamowite, okrutne, że okazuje się, że nie winny jest ten, kto zrobił coś bardzo złego, tylko ten, kto ma odwagę przerwać na ten temat milczenie. I to jest takie… średniowieczne. Zdałam sobie sprawę, że ten rodzaj procesów czarownic wciąż się rozgrywa. To są inni świadkowie, inny trybunał i inne kary. Ale nadal jest tak, że nie ma domniemania niewinności kobiecej. Jest domniemanie kobiecej winy.

Kim jest „oskarżona o czary zielarka”? Cóż takiego zrobiła, że musiała zginąć? komu zawadzała?

-„Polityka miesza się ze sprawami sumienia, prawda z kłamstwem, życie ze śmiercią” – czytamy na okładce.

Podczas spotkania więcej było pytań niż odpowiedzi. W sumie każda wypowiedź Mai Wolny w rozmowie z prowadzącym spotkanie Romanem Kurkiewiczem wywoływała kolejne pytania. Jedno było pewne: odpowiedzi na nie są w książce, którą właśnie wzięliśmy do ręki.

Maja Wolny czyta „Klątwę”

Maja Wolny czyta fragment swojej najnowszej powieści>>>

Czytaj także: Klątwa Mai Wolny>>>

Czytaj także: „W oczekiwaniu na „Klątwe”>>>

Czytaj także: „Nowa książka Mai Wolny”>>>

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Odwiedź nas na Facebook2k