Grób partyzanta

Od zakończenia drugiej wojny światowej minęło już blisko 80 lat. Wydawać by się mogło, że ta historia powoli blaknie i zaczyna szeleścić kartkami podręczników, tracąc imiona swoich bohaterów. Wciąż jednak w rodzinach i lokalnych wspólnotach trwa pamięć o jej żołnierzach.

Leśna mogiła

Grób Józefa Jeżewskiego pokazał mi Stanisław Próchniak, sołtys wsi Celejów. Mogiła, w której po dziś dzień spoczywają doczesne szczątki żołnierza z oddziału Mariana Bernaciaka „Orlika”, stoi za zboczu wąwozu. Skrywa ją zazdrośnie zieleń. Gdyby nie mój przewodnik, to i ja nie zauważyłabym jej z dna głębocznicy, skupiona na tym, by przejść bezpiecznie. Bo to, co kiedyś było przejezdną drogą zmieniło się w dziki, choć piękny, jar. Przy ciepłej słonecznej pogodzie trudno sobie było wyobrazić, że w tym miejscu 79 lat temu świstały kule nie tylko broni ręcznej. Że tu – w Lesie Stockim – trwała bitwa, w której uczestniczyło łącznie blisko tysiąc ludzi. Że to było jedna z największych starć oddziałów podziemia niepodległościowego z połączonymi formacjami UB-MO i NKWD. 24 maja 1945r.

Bitwa w Lesie Stockim

To był czwartek. Zuzanny. Lało niemiłosiernie. Czy była burza? Bo podobno, gdy w Zuzannę burze, jesienią pełne podwórze… Dla wielu jednak – zarówno tych atakujących, jak i tych, którzy się bronili – to była ostatnia pogoda, jakiej przyszło im doświadczyć.

Podkomendni Mariana Bernaciaka ps. Orlik odpoczywali na terenie położonej na uboczu wsi Okręglica w domach skupionych wzdłuż wąwozu zwanego Zadolem. Równo miesiąc temu 24 kwietnia rozbili Powiatowy Urząd Bezpieczeństwa Państwa w Puławach, uwalniając 107 więźniów i zabijając 5 ubeków i 2 milicjantów. Wiedzieli, że są poszukiwani. Każdą swoją akcją dawali nowej władzy ku temu powód. Czy to w Woli Zadybskiej, gdzie rozbili 3 grupy operacyjne Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego, czy to w Kocku, gdzie rozpędzili pierwszomajowy wiec, w jego miejsce urządzając antykomunistyczną demonstrację. Nie obyło się bez ofiar. Rzadko się obywało. Nic dziwnego, że Urząd Bezpieczeństwa zorganizował sieć konfidentów, których zadaniem było wyśledzenie Bernaciaka. Właśnie po donosie do komendy Milicji Obywatelskiej w Puławach na jego oddziała została zorganizowana obława.

Podobno komuniści zaszli Bernaciaka z dwóch stron – od Wierzchoniowa i od Gibiennego Dołu. Znakiem rozpoznawczym był podwinięty lewy rękaw kurtek mundurowych. Na przodzie szli sowieci prowadzeni przez doskonale zorientowanych w terenie informatorów. 680 milicjantów, NKWDzistów, i UB-eków wspartych przez 3 samochody pancerne, 2 transportery opancerzone i jedną tankietkę nie wystarczyły, by wyprzeć około 200 partyzantów z ich kryjówki. „Orlik” i jego żołnierze, początkowo okrążeni przez komunistów, wyrwali się z pętli i wykonali manewr okrążający. W ten sposób udało im się zepchnąć wycofujących się sowietów do wąwozu Zadola, gdzie kolejno likwidował przeciwników.

Zostali na polu walki

Dla Bernaciaka ta bitwa była wygrana. Na tzw. polu walki – w sadzie, przy studni, za zabudowaniami, przy figurze, w wąwozie czy polu ornym – zostało według jednych źródeł 12, według innych 14 jego podkomendnych. Jednym z nich był Szczyt – Józef Jeżewski, którego grób zidentyfikowano w 2021r. podczas prac poszukiwawczych prowadzonych przez Biuro Poszukiwań i Identyfikacji IPN. Poszukiwano miejsca pochówku żołnierzy podziemia niepodległościowego poległych w obławach.

-W trakcie prac ujawniono na głębokości ok. 40 cm szczątki ludzkie, należące do mężczyzny w wieku ok. 22-25 lat. Zostały one złożone niedbale w mogile, co wskazuje na pospieszny pochówek. W trakcie wstępnych oględziny ustalono, że czaszka ofiary nosiła ślad po postrzale w rejonie potylicy, którego kanał wylotowy znajdował się pod prawym oczodołem. Przy szkielecie odnaleziono trzy plastikowe guziki czytamy w materiale IPN „Odnaleziono szczątki ze śladami postrzału”.

Jak zginął chłopak, którego szczątki widać na zdjęciach IPN?

– Według zebranych informacji w trakcie obławy w Lesie Stockim jego pododdział został okrążony przez przeciwnika. „Szczyt” wydostał się na zewnątrz pierścienia i przebił na drugą stronę wąwozu w rejonie leśnej drogi biegnącej do wsi Zbędowice, lecz został zabity na skraju skarpy. Kilka dni po bitwie jego ciało odnalazł miejscowy rolnik. Obawiając się przesłuchań pochował je w miejscu odnalezienia, tj. w głębokim dole przy skarpie głębocznicy, którą wyjeżdża się z Zadola w kierunku wsi Zbędowice – czytamy w materiale IPN. – W rejonie miejsca pochówku w 2004 r. ustawiono żelazny krzyż.

Krzyż pamięta

Ten żelazny krzyż jest ledwie widoczny w zielonym gąszczu. Wąwozem Zadole nikt już nie jeździ. Nie ma więc potrzeby dbać o przejezdność drogi. Bez przewodnika trudno tu trafić.

-Widzi Pani? – pokazuje wysoko na zbocze wąwozu Stanisław Próchniak.

Moim oczom, które muszą się przyzwyczaić do wszechobecnej zieloności, najpierw ukazuje się biała ofoliowana kartka na jednym z młodych drzewek. W zasadzie dwie kartki. Obie mocno zniszczone. Za polską sprawę poległ wśród leśnych drzew” – napisano na górnej. Dolna zawiera życiorys bohatera.

„Józef Jeżewski ps. Szczyt ur. 2.03. 1922rokuw Rykach. Wstąpił do Armii Krajowej w 1942r. Wstępując w szeregi AK wypowiedział: „Przysięgam Bogu i Ojczyźnie: Tajemnic organizacyjnych strzec, a za zdradę ponieść śmierć, wszelkie rozkazy władz organizacyjnych i przełożonych wypełniać ochotnie, o wyzwolenie Ojczyzny walczyć do ostatniej kropli krwi. Tak mi dopomóż Bóg!” W czasie bitwy w Lesie Stockim jego pluton został okrążony przez przeciwnika Józef Jeżewski wydostał się na zewnątrz pierścienia i przebił na drugą stronę wąwozu, niestety tam spotkała go zdradziecka kula. Znaleziony w dole przez lokalnych gospodarzy. Jego ciało spoczywa tu do dziś. Pamięć Bohaterom!”

Informacje z kartek przy grobie ukrytych w gąszczu na zboczu wąwozu uzupełniają materiały IPN

-Od 1942 r. był członkiem miejscowej placówki AK, pełnił funkcję łącznika. W 1944 r. dołączył do oddziału lotnego Mariana Bernaciaka „Orlika”. Po wkroczeniu Sowietów na Lubelszczyznę ukrywał się przed UB i NKWD. Wiosną 1945 r. powrócił do partyzantki. Służył w III. plutonie oddziału „Orlika” – czytamy na temat Jeżewskiego we wspomnianym materiale.

Tylko w polu biały krzyż nie pamięta już, kto pod nim śpi… – śpiewały Czerwone Gitary. Ten krzyż jeszcze pamięta o swoim bohaterze. Jak długo?

Udaje mi się w końcu dostrzec grób ukryty w gęstwinie na szczycie wąwozu. Podchodzimy. Dawno nikt tu nie zaglądał…

Jak dojechać>>>

Czytaj także:
Gdzie straszy duch partyzanta?>>>
Krwawe widma w Celejowie>>>

Witaj
Zapisz się na nasz newsletter

Będziesz otrzymywać informacje o ciekawych wydarzeniach

Nie wysyłamy spamu, nie przekazujemy nikomu adresów email.

Jeden komentarz

  1. Dziękuję serdecznie za przypomnienie. Mjr Bernaciak ps „Orlik” to wspaniała postać. Cześć Pamięci Żołnierzy Niezłomnych.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *