Po raz 10. odbyła się niezwykła uroczystość upamiętniająca zagładę społeczności żydowskiej Kazimierza Dolnego. Inicjatywa jest niezwykła, bo oddolna, płynąca z potrzeby historycznej sprawiedliwości i pamięci.
Uroczystość co roku gromadzi mieszkańców Kazimierza i regionu. Tych starszych i młodszych. Przychodzących prywatnie, ale i z ramienia urzędu czy instytucji, które reprezentują.
Uroczystość ma już utarty przebieg. Rozpoczyna się spotkaniem i modlitwą na nowym cmentarzu żydowskim przy ulicy Czerniawy. Z rynku tych, którzy mają trudności z przybyciem na miejsce, dowiozły tam czerwone ekobusiki. W tym roku modlitwę poprowadził franciszkanin z kazimierskiego klasztoru o. Franciszek. Dalej zebrani marszem pamięci idą przez Czerniawy i Lubelską. Zatrzymują się przy starym cmentarzu, gdzie zapalają znicze przy pomniku – macewie. W końcu docierają na Mały Rynek, pod budynek synagogi. Tu składają kwiaty, zapalają znicze. Pamiętają.
Jak w latach ubiegłych był czas na krótki rys historyczny przygotowany przez Marcina Pisulę, a także na przejmującą poezję. Przejmującą, bo przypominającą trudny czas zagłady. Wiersze Władysława Szlengla odczytały uczennice Gminnego Zespołu Szkół i Zespołu Szkół im. Jana Koszczyca Witkiewicza. Młodzież przygotowała nauczycielka Iwona Majewska. Uroczystość uświetniła swoją poezją lubelska poetka Ewa Pilipczuk.
Możemy przywrócić znaczenie słowom, które zostały wypaczone
W tym roku tematem przewodnim upamiętnienia Zagłady społeczności żydowskiej było słowo „tolerancja” – szczególnie ważne w obecnych czasach. O doniosłości jego znaczenia mówiła pisarka Maja Wolny.
-W języku łacińskim, od którego słowo TOLERANCJA przejęliśmy, tolerare znaczy „znosić”, „wytrzymywać”. Jest w tym znaczeniu pewna powściągliwość, dystans, jakbyśmy mówili: pozwalam ci być, choć niekoniecznie chcę być blisko. W języku hebrajskim TEŻ istnieje słowo, które często tłumaczymy jako „tolerancja” סובלנות (sovlanut). Pochodzi ono od rdzenia, który oznacza „nosić”, „dźwigać”, ale także „znosić cierpienie”. To niezwykłe, że tolerancja po hebrajsku nie oznacza jedynie biernej zgody na istnienie drugiego człowieka, ale gotowość, by ponieść ciężar jego obecności, unieść tę różnicę, wytrzymać to, co inne, niewygodne, czasem niezrozumiałe. Historia pokazuje nam, co się dzieje, gdy takiej zdolności zabraknie. Gdy człowiek przestaje „nosić” i zaczyna go usuwać, eliminować – mówiła Maja Wolny podczas centralnej części upamiętnienia Zagłady kazimierskich Żydów pod synagogą.
– Getto nie powstaje nagle – mówiła dalej pisarka. – Zaczyna się również od języka: od drobnych przesunięć znaczeń, od słów, które oddzielają „nas” od tych „innych”. Od obojętności, która początkowo wydaje się czymś po prostu neutralnym. A potem przychodzi dzień, w którym nie ma już powrotu. Dziś, patrząc na świat wokół nas, widzimy, jak kruche jest to, co nazywamy pokojem. Widzimy wojny, które znów dzielą ludzi na tych, którzy mają prawo istnieć i tych, którym to prawo się odbiera. Słyszymy język, który coraz częściej rani zamiast łączyć. Widzimy, jak łatwo przestajemy „dźwigać” siebie nawzajem. Nasza pamięć o przeszłości jest naszym ostrzeżeniem.
Razem
Inicjatorem wydarzenia jest nauczyciel historii, wiceprzewodniczący Rady Powiatu, Marcin Pisula. To on zgromadził ludzi, którzy wspólnie uroczystości organizują. Są to: Jarosław Bator – pastor, Danuta Borzecka – przewodniczka turystyczna, Bartłomiej Michałowski – malarz, Anna Ewa Soria – nauczycielka oraz Maja Wolny – pisarka. To oni budują Społeczny Komitet Organizacyjny Upamiętnienia.
Organizatorzy nie są jednak sami. W uroczystości biorą udział przedstawiciele władz samorządowych. W tym roku upamiętnienie swoją obecnością uświetnili członek Zarządu Powiatu Puławskiego Bogdan Krześniak, burmistrz Kazimierza Artur Pomianowski ze swoim zastępcą Jarosławem Borychowskim, Ewa Wolna przewodnicząca Komisji Kultury Rady Miejskiej. A także przedstawiciele kazimierskich instytucji: PTTK, KOKPiT czy Uniwersytetu Trzeciego Wieku. Świadectwo pamięci składają także mieszkańcy. Uczniowie kazimierskich szkół ze swoimi nauczycielami. Wszyscy swoją obecnością „budują prawdziwą pamięć: żywą i współdzieloną”, jak to określiła Maja Wolny.
– I może właśnie dziś, w tym niespokojnym czasie, kiedy świat znów wydaje się chwiać, kiedy granice stają w ogniu, szczególnie potrzebujemy takich miejsc i takich gestów. Bo pamięć nie jest luksusem spokojnych czasów. Jest koniecznością w czasach niepewności – powiedziała pisarka.
Narodowy Dzień Pamięci Polaków ratujących Żydów
W tym roku uroczystości zbiegły się w czasie z Narodowym Dniem Pamięci Polaków ratujących Żydów pod okupacją niemiecką. Nie zapomniano też o kazimierskiej rodzinie Góreckich. Po uroczystościach pod tablicą pamiątkową w lapidarium za farą zapłonął znicz.
Czytaj także:
84. rocznica Zagłady Społeczności Żydowskiej Kazimierza>>>
Smutna rocznica>>>
82. rocznica Zagłady>>>
Odeszli 81 lat temu>>>
Pamiętamy o marcu sprzed 80 lat>>>
Pamięci puławskich Żydów>>>
Pamiętamy o puławskich Żydach>>>




