Cały czas odnajdujemy białe plamy w historii. Wiele wydarzeń do odkrycia i opowieści do wysłuchania. Czasami wystarczy jedno spotkanie, kilka rzuconych słów. I okazuje się, żę historię trzeba zrewidować.
Dwie strony medalu
Historia wygląda inaczej z różnych punktów widzenia. Czytając podręczniki historii, wiele faktów rozumianych i postrzeganych jest inaczej w zależności od podejścia autora, ale i stron konfliktu.
I tak lata 1939-1944 to dla Polaków czas wojny i okupacji niemieckiej. Dla Niemców – rozszerzenie granic, gdzie tereny Polski były terenami wcielonymi do Rzeszy. Były to wschodnie, nieco dzikie rubieże Niemiec.
Dla Polaków II wojna światowa był to czas walki o wolność. Czas terroru. Ciężej było zarobić na życie. A życie było cały czas zagrożone przez okupantów. To czas łapanek, wywozu do Niemiec na „roboty”. Czas, kiedy za działalność w podziemiu czy niedostarczenie kontyngentu dla niemieckiego wojska Polacy trafiali do obozów koncentracyjnych i więzień. To czas, kiedy rzesze młodych ludzi ukrywało się po lasach, walcząc z okupantem w partyzantce. Czy był czas na wakacje i rozwijanie talentów malarskich?
Do Kazimierza Dolnego przybywali letnicy. Nie były to już tak beztroskie wakacje jak te przed wojną. Większość ludzi wolała być bliżej domu. Kazimierz był przede wszystkim, jak i pobliskie Puławy, miejscem letniskowym dla Niemców. Tu przyjeżdżali żołnierze na krótki urlop czy rekonwalescencję. W domu Kuncewiczów stacjonował niemiecki lekarz.
A sztuka? Fotografia? Mamy wiele zdjęć z ebay prezentujących nasz region w trakcie II wojny światowej. Zdjęcia te robili niemieccy żołnierze. Dla Polaków sztuka zeszła na drugi plan. Najważniejsze było przetrwanie i walka o niepodległość.
Rok 1942
Dla mieszkańców Kazimierza Dolnego był to rok niezwykle ciężki. Naznaczony likwidacją kazimierskiego getta w marcu oraz „krwawą środą” w listopadzie.
A co działo się w tzw. „międzyczasie”? Do Kazimierza przyjechali artyści. Niemieccy artyści korzystający z nazistowskiego programu. Przyjechali na kilka miesięcy do Miasteczka malarzy, inni odwiedzili chociażby Zakopane. Po tych plenerach malarskich mieli wystawę w Krakowie.
Niemieckie władze wykorzystywały artystów do propagandy, a także do kreowania obrazu terenów Polski jako „kulturowej prowincji”. Większość artystów byli to młodzi mężczyźni, często żołnierze. Za sfinansowanie plenerów malarskich mieli po powrocie do Rzeszy opowiadać o pobycie na nowych terenach Rzeszy i wygłaszać pogadanki.
Käthe Schmitz
Käthe Schmitz przyjechała do Kazimierza w grupie artystów. Olbrzymia większość byli to mężczyźni dużo młodsi od niej. Wielu było żołnierzami. Käthe miała prawie 50 lat. Była wykształconą akademicko malarką, nauczycielką, współtworzyła wydawnictwo. Dlaczego zdecydowała się na przyjazd? W 1942 roku angielskie lotnictwo zbombardowało dom jej rodziców, w którym znajdowała się pracownia artystki. Utraciła większość swoich prac. Wyjazd na wschód był odskocznią, może nową kartą?. Czy się bała? W końcu to były tereny Rzeszy.
Przyjechała na tereny zajęte przez wojska niemieckie, aby malować. Kilka ciepłych miesięcy spędziła w Kazimierzu. Mieszkała z innymi artystami w Pensjonacie Filipkowski (tak to zapamiętała, był to najprawdopodobniej prywatny dom zarekwirowany na potrzeby Niemców). Spacerowała ze sztalugami po okolicy. Malowała i Kazimierz i okolice, w tym Bochotnicę (na zdjęciu). Wspominała zakupy w sklepie dla Niemców w Puławach, autobusy tylko dla Niemców, pola tytoniu wokół Kazimierza.
Po pobycie w Kazimierzu, w Krakowie odbyła się wystawa artystów, którzy tak jak ona jeździli po wschodnich rubieżach Trzeciej Rzeszy.
W tym roku w Polsce przebywała Martina Schmitz szukająca śladów artystki w Polsce. Artykuł powstał w oparciu o jej wiedzę i poszukiwania.
Czytaj także:
A więc wojna! – 85 lat temu>>>
Rosja na granicy>>>
Bałagan wśród grobów>>>
Niewybuch zabezpieczony>>>




